Wysłany: 2012-10-25, 13:55 Motyli sen/ew. preparowanie motyla w warunkach domowych
Witam
Od kilku dni obserwuje motyla, który wisi ciągle w tym samym miejscu i się nie rusza. Wisi na klatce schodowej obok lampy, jest czarny więc podejrzewam, że to motyl nocny. Ma tam dość zimno, tak jak temperatura na dworze, bo to w sumie brama, a nie typowa klatka schodowa. Zastanawiałam się nad możliwością jego preparacji, ale tylko pod warunkiem, że jest nieżywy. Czy to możliwe, że zapadł w jakiś zimowy sen, czy rzeczywiście może nie żyć? Wisi tak do góry nogami i nie zmienia miejsca.
Jeśli jest nieżywy to jak mogę go spreparować w totalnie domowych sposobach bez użycia fachowych narzędzi, bo raczej w przyszłości nie będą mi potrzebne. Czy można fachowe szpilki zastąpić normalnymi? Proszę o porady
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2012-10-25, 15:47
Cytat:
jest czarny więc podejrzewam, że to motyl nocny
Nic bardziej mylnego. Są czarne motyle latające w dzień i bardzo kolorowe latajace nocą. Nie sposób Ci udzielić konkretnej porady, bo nie wiadomo jaki to gatunek - w Polsce występuje kilka tysięcy gatunkow motyli. Jeśli możesz, zrób zdjęcie tego motyla, to znacznie ułatwiłoby poradę. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że obecnie (końcem października) widuje się siedzące na suficie , i zimujące tak rusałki (jeśli jest czarna od spodu, to może to być rusałka pawik). Ten motyl żyje, ale jego czynności życiowe są mocno spowolnione (ze względu na niską temperaturę) - musi przecież dożyć do wiosny. Gdyby mu podnieść temperaturę, to stanie się bardziej aktywny, może nawet zacznie latać, ale zginie zimą. Jeśli to faktycznie rusałka - nie należy jej ruszać, ani przenosić w inne (cieplejsze) miejsce. Tylko tak ma szansę przeżyć zimę - to dla takiego motyla zachowanie typowe.
Postaram się zrobić mu zdjęcie, choć jest to dość wysoko i jest po prostu czarny . To dobrze jeśli żyje, bo wygląda ślicznie na tym suficie . Nigdy jeszcze nie widziałam zimującego motyla, nawet nie wiedziałam, że to możliwe . A mogę zapytać kiedy motyle "budzą" się ze snu ? Czy przy bardzo minusowych temperaturach nic się mu nie stanie ? Pewnie to banalne pytania, ale jestem laikiem, choć ostatnio coraz bardziej fascynują mnie te śliczne stworzonka .
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2012-10-25, 22:42
Cytat:
kiedy motyle "budzą" się ze snu ?
Czynnikiem powodującym wyjście z anabiozy jest temperatura. Wiosenne ocieplenie wystarcza. Jeśli jednak motyl źle wybierze miejsce (np. piwnica, w której zimą jest zbyt ciepło), budzi się zbyt wcześnie i zwykle umiera z głodu, bo nie umie znaleźć pożywienia.
Cytat:
Czy przy bardzo minusowych temperaturach nic się mu nie stanie
To zależy jak bardzo minusowych. Zauważ, że ewolucja motyli trwa już ponad 100 mln lat (człowieka okolo 2-3 mln), i miały czas, by przystosować ewolucyjnie swój organizm do panujących u nas zimą temperatur. Nie zimują jednak bezpośrednio na dworze, ale szukają schronienia w piwnicach, na strychu, na klatkach schodowych, w nieogrzewanych altankach i garażach i t.p. Widać taka strategia się sprawdza, bo ten, a także wiele innych gatunków przeżywa zimę bez pomocy człowieka, i to już od wielu, wielu milionów lat. Masz okazję - obserwuj tego motyla, sama możesz stwierdzić co, i kiedy się z nim będzie działo.
Całkiem możliwe, że jest to rusałka pawik. Niestety zrobienie zdjęcia jest bezsensowne, bo motyl wygląda jak mała kropka, nawet przy zbliżeniu. To kamienica, więc sufity są dość wysoko. Może wykombinuje jakąś drabinę i spróbuję zrobić zdjęcie motylowi z bliska, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Ale ogromnie mnie ciekawi jak wygląda "w środku" . Bo musi być naprawdę śliczny..
Na pewno będę go obserwować, widzę go codziennie wychodząc z kamienicy . Choć na razie to on tylko wisi i to trochę daleko . Mam nadzieje, że mu nic nie będzie. Bo zazwyczaj mam wrażenie, że w bramie jest zimniej niż na zewnątrz. No ale wisi na suficie i to bezpośrednio pod mieszkaniem, na dodatek moim, więc na pewno też ma nieco inną temperaturę niż przy ziemi.
Dziękuje za zdjęcia .. Choć zobaczyć coś takiego na własne oczy i to jeszcze z bliska to jest dopiero coś! I ostatnio prawie miałam okazje .
Ale powiem od początku. Motyl o którym pisałam poprzednio nadal sobie wisi na suficie . Ale wczoraj znalazłam innego. Leżał po prostu na ziemi w bramie. Wcześniej go tam nie było, więc musiał skądś spaść (może przez wiatr....). Niewiele myśląc (oczywiście, że nie żyje) wzięłam go do domu, chyba celem zobaczenia "co jest w środku". Poleżał chwilę i gdy do niego wróciłam i zaczęłam się bacznie przyglądać miałam wrażenie, że reaguje jak dotykam jego "czułek" (czy motyle to "boli"?). Zasięgając opinii jeszcze jednej osoby, stwierdziliśmy, że motyl rzeczywiście wykazuje ruchy czułek. Więc postanowiłam go wynieść na klatkę. Przedtem lekko zajrzałam mu do skrzydełek.. nie mogłam się powstrzymać! Ale bardzo delikatnie i niewiele je rozchylając.. Ale barwy były niesamowite..... i to chyba była rusałka pawik.. ah jakże cudowna... Teraz motylek schowany jest na klatce i z tego co widziałam nadal leży w tym samym miejscu, więc na szczęście się nie obudził .
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2013-03-17, 12:55
Cytat:
to chyba była rusałka pawik
Masz rację. Motylek na Twoim zdjęciu to rusałka pawik. W marcu było kilka cieplejszych dni, może się wybudził, ale obecnie noce są bardzo mroźne (dzisiaj u mnie było -10˚C) - to za mało na aktywne życie motyli. Obserwuj te motyle dalej. Gdy się bardziej ociepli, zauważysz - czy przeżyły zimę, czy nie.
Cytat:
czy motyle to "boli".
Czułki motyli to narządy bardzo czułe na dotyk. Przypuszczam, że dotykanie ich nie boli - ale co motyl odczuwa, nie wiem. Aktywny motyl na pewno by uciekł, ale taki ledwo wybudzony nie miał sił na ucieczkę.
Bilans niestety wyniósł 50%. Motyl, który "wisiał" sobie na suficie po prostu parę dni temu znikł. Pewnie zrobiło się dla niego na tyle ciepło, że porzucił moją klatkę schodową .
Drugi do dziś leżał w tym samym miejscu. Czy ma szanse jeszcze na wybudzenie ? Wzięłam go do domu.. leży na parapecie. Ale mam wrażenie, że jego skrzydełka są jakby suche.. Sama nie wiem.. ale skoro nie odleciał jeszcze to chyba nie żyje? Co mogę z nim zrobić... nie chce go tak po prostu wyrzucić.. Czy mogłabym go spreparować ? Ale jak to zrobić dobrze i by coś go nie zjadło... Zupełnie nie znam tematu..
Jeżeli motyl jest suchy, leży ze złożonymi skrzydłami i nie reaguje na dotyk, to nie ma złudzeń - nie żyje.
Co do preparowania, musiałabyś mieć parę niezbędnych rzeczy - m.in. chociażby z jedną szpilkę entomologiczną (do nabicia motyla) i trochę krawieckich do przytrzymania skrzydeł oraz jakieś rozpinadło - a przynajmniej parę kawałków styropianu czy pianki, które można by w formę rozpinadła złożyć.
Z przechowywaniem jest mniejszy problem, bo teraz można kupić mini gablotki - coś takiego:
http://www.artinsect.all....uemart&Itemid=1
wystarczy zalać szczeliny jakimś klejem czy innym uszczelniaczem i skórniki się nie dostaną.
Ogromnie dziękuje! Widziałam parę poradników jak coś takiego zrobić . Choć pewnie pytania nasuwają się dopiero jak się robi .
Czy są jakieś sklepy stacjonarne tego typu? Może ktoś kojarzy coś z Katowic lub w okolicy, albo po jakich "nazwach", branżach mogę takich sklepów wyszukiwać. Łatwiej zamówić przez internet, ale nie chce ponosić dużych kosztów przesyłki w tym wypadku.
Jak długo taki motyl powinien być na rozpinadle? I czym najlepiej motyla "rozłożyć"?
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2013-04-22, 20:22
O stacjonarne sklepy entomologiczne w rejonie Katowic raczej trudno. Ale masz wyjątkową okazję. W najbliższą sobotę, 27 kwietnia będzie zebranie Śląskiego Towarzystwa Entomologicznego. Odbywa się w filii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Szczegóły można znaleźć tutaj:
http://www.lepidoptera.slask.pl/ste.html
Możesz tam kupić wszystkie niezbędne akcesoria - gablotę, szpilki entomologiczne, rozpinadło, i inne potrzebne rzeczy, bo na takie zebranie przyjeżdżają sprzedawcy sprzętu entomologicznego. Będzie też wielu doświadczonych motylarzy, u których będziesz mogła się poradzić co kupić i jak wypreparować motyla. Można także kupić interesującą literaturę.
Z miesiąc, wtedy jest pewność, że dobrze wysechł.
Choć, tak a propos wysychania, niewykluczone, że będziesz musiała ten swój okaz najpierw rozwilżyć - pisałaś przecież, że skrzydła ma suche w dotyku. Bez rozwilżenia nie dasz rady go rozpiąć, bo po prostu się połamie.
Cytat:
I czym najlepiej motyla "rozłożyć"?
W sensie otworzenia mu skrzydeł? Trzeba nacisnąć na ich nasadę igłą preparacyjną (bądź szpilką entomo, zależnie czym tam preparujesz). Kiedy skrzydła się rozchylą, wbijasz szpilkę w tułów (jak najbardziej prostopadle do niego) i resztę manewrów ze skrzydłami robisz już z motylem na rozpinadle.
Dziękuje bardzo za odpowiedzi.. niestety jestem gapa i dopiero teraz je przeczytałam . I żałuję, że rzeczywiście nie wybrałam się 27 kwietnia do Bytomia. Bo chyba sama sobie z motylem nie poradzę. Bardzo chciałabym go "rozłożyć" ale procedura, która została tu opisana jest dla mnie chyba za trudna . A rozwilżanie to już w ogóle.. Motyla trzymam w kalkowym trójkącie zgodnie z poradami znalezionymi tutaj i w plastikowym zamkniętym pudełku. Znalazłam też sklep w Siemianowicach Śląskich więc może wybiorę się tam osobiście i ktoś mi pomoże .. Tymczasem przebywam w Elblągu, mieszkam przy parku i prawie codziennie wieczorami odwiedza mnie jakiś motyl nocny .. Ciężko jest szukać w tylu rodzajach motyli więc poproszę o identyfikację, ale to w odpowiednim dziale. Dziękuje! Jakby coś mi się udało, dam znać
[ Dodano: 2013-08-08, 23:38 ]
No to jestem po pierwsze próbie rozpinania motyla . Będąc dziś w motylarni pozwolono mi zabrać nieżyjącego już motyla . Był świeżutki (albo ze względu na wilgotność) ponieważ bardzo łatwo mogłam go rozchylić i w ogóle. Więc jak tylko przyjechałam do domu postanowiłam się za niego wziąć, mimo nieposiadania profesjonalnego sprzętu.
Nie było to aż takie trudne jak myślałam, choć nie było też dziecinnie proste . Niestety motyla nabiłam na zwykłą szpilkę.. chce zamówić entomologiczną i ją wymienić ale zastanawiam się jakiej średnicy będzie najodpowiedniejsza? Motyl to Aglais urticae. Zrobiłam z "gąbki" prowizoryczne rozpinadła. Górne skrzydełka było nawet prosto ułożyć, dolne trochę gorzej, gdyż nie do końca z początku wiedziałam jak dokładnie manewrować. Niestety dotykałam trochę motyla palcami.. i nie do końca wiem czym powinnam go rozkładać ... Lewe skrzydełko poszło sprawnie, z prawym miałam już problemu, bo tułów trochę się przekrzywił, ale widziałam na innych zdjęciach, że to chyba normalne. Proszę o rady.. jakiego rozmiaru szpilki powinnam zamówić, jakie ewentualne podstawowe narzędzia by nie dotykać motyla. A i podstawowe pytanie... jak mam motyla teraz przechowywać? Wiem, że powinien być na rozpinadle od 2 tygodni do nawet 2 miesięcy, ale gdzie go trzymać? Powinnam zamknąć do jakiegoś pojemnika? Schować do szafki, położyć na półkę, która nie jest oświetlona?
Dla ciekawych dołączam zdjęcie mojej pierwszej próby .. Nie jest idealna, ale jestem z siebie dumna ..
[ Dodano: 2013-08-10, 11:45 ]
Proszę o odpowiedź, bo nie wiem czy dobrze robię przechowując go po prostu na półce..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum