Zainteresowanie grupą: wszystko co się rusza :)
Wiek: 33 Dołączył: 22 Sty 2007 Posty: 16 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2007-05-23, 20:20 Hodowla g. populifolia
W atlasie motyli J. Heintziego autor pisze, że w hodowli można otrzymać nawet 4 pokolenia tej barczatki w ciągu roku, a stadium gąsienicy trwa ok. 40 dni. Z drugiej jednak strony, co jest dla nas oczywiste, ta ćma zimuje jako gąsienica - co wg Was miał autor na myśli? - czy hodowla gąsienic w sztucznych warunkach bez zimowania, czy z zimowaniem? Jeśli z zimowaniem, to ile mniej więcej trzebaby je trzymać w lodówce? Ma ktoś z Was doświadczenie z populifolią albo quercifolią w hodowli? Jakie występują problemy? Dzisiaj mi się wykluło kilka gąsieniczek, z czego na początku już 3 mi padły. Hoduję je na małych, młodych wierzbach trzymanych w wodzie, ale gąsienice tylko łażą z liścia na liść i nie nie chcą jeść (w sumie to się im nawet dziwię że też im się tak chce biegać).
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2007-05-23, 23:01
Zacznę od drugiej sprawy, tj żerowania. Jeśli gąsieniczki łażą po pokarmie, a nie chcą żerować, a nawet padają (z głodu?), to ewidentnie pokarm im nie odpowiada. Wykończyłem tak kiedyś gąsieniczki którejś z garbatek (bodaj Pheosia). W literaturze było napisane, że żerują na topoli, a moje nie chciały. Dopiero gdy połowa padła, zmieniłem roślinę na osikę, i tą zaakceptowały (a przecież to tak blisko spokrewnione gatunki). Sugeruję Ci zmienić roślinę pokarmową na topolę, tą populifolie wolą najbardziej.
A co do kilku pokoleń w roku, to gąsienic nie trzeba zimować. Wystarczy zapewnić im ciepło i światło (długi fotoperiod). Różne gatunki różnie reagują, ale populifolia nie ma obligatoryjnej diapauzy zimowej. Prawdopodobnie bodźcem do diapauzy jest długość dnia.
Zainteresowanie grupą: wszystko co się rusza :)
Wiek: 33 Dołączył: 22 Sty 2007 Posty: 16 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2007-05-24, 05:08
W sumie to one chyba nie zgłodu zdechły - już nie raz zdarzało mi się, że tuż po wykluciu np. padły mi endromisy. W tym roku z ok. 70 wyklutych padło mi ok. 60, ale przynajmniej już teraz się zakupują
Mija cały dzień od wyklucia się tych pierwszych, i jak narazie poza tymi trzema wszystkie żyją, aczkolwiek niewiele zjadły... spróbuję dać im gałązkę topoli do wody, ale już doświadczenia wiem, że ona zaraz zdechnie... W każdym razie jeśli wezmą się bardziej za osikę, to zmienię im. Mam też drugi problem - z kilkunastu pozostałych jaj nic się nie wykluwa... Mam tylko nadzieję że to przez to, że hodowca dał mi jaja od różnych samic złożone w innym czasie
A ja na tej wierzbie co dałem gąsienicom dzisiaj rano znalazłem 8 jakichś zielonych, dużych kulistych jaj - jakiś zawisak, tylko jaki? Chyba topolowiec, bo ocellatus składa lekko wydłużone, beczułkowate jajka i tylko pojedynczo albo parami na listku.
Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 75 Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 2126 Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2007-05-24, 11:26
Składane przez samiczkę jaja nie zawsze są zapłodnione, szczególnie końcowe są "czyste". Mogły Ci się więc zdarzyć i takie. Jeśli masz taką śmiertelność wśród młodych gąsieniczek, to przypuszczalnie warunki, jakie im zapewniasz nie są sprzyjające (wilgotność, temperatura itp.). Jak to mówią, uczony z nieba nie spada - w końcu się zorientujesz co jest nie tak - szkoda tylko martwych owadów ( nim się nauczysz).
Hodowałem Gastropacha quercifolia chyba 3 lata temu. Bardzo wdzięczny gatunek - bez problemu udało mi się wyhodować 100% motyli z jajeczke, które znalazłem.
Żerowały na wierzbie, żadnych chorób.
Udało mi się uzyskać dwa pokolenia - z czego to drugie jest mniej więcej... 100% mniejsze od pokolenia zimującego
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum