Strona Główna Motyle.info - Portal Lepidopterologiczny
Fascynacja - Wiedza - Ochrona

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Jak Wy możecie przyszpilać motyle?
Autor Wiadomość
Klaus 

Zainteresowanie grupą: motyle dzienne, microlepidoptera
Dołączył: 06 Wrz 2006
Posty: 16
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-03-27, 17:38   

Problem tutaj poruszany jest marginalny i nie ma znaczenia, nieetyczne czy raczej szkodliwe dla danego gatunku i szerzej ekosystemu jest masowe wyłapywanie osobników zagrożonych, rzadkich gatunków, bądź wyłapywanie owadów ze stanowisk, gdzie populacje są mało liczne. Każdy pamięta reklamy oleju samochodowego, w których pokazany jest rozgnieciony owad na szybie, więc wiele owadów ginie w taki sposób i nikt się tym nie przejmuje i słusznie, bo w tym przypadku należy przejmować się rozjeżdżanymi płazami. Owady stosują strategię rozrodu typu r i wysoka śmiertelność jest w to wkalkulowana. Istotnym problemem jest natomiast spadek bioróżnorodności, niszczenie ekosystemów i wymierania tysięcy gatunków - większości nie znanych dla nauki i wycinanie lasów. Rocznie wycina się 310 000 km^2 lasów, jest to niemal powierzchnia Polski. Nadal w naszym kraju pokutuje przestarzałe myślenie konserwatywne, że chroni się tylko gatunki, ale wystarczy pomyśleć, że jak te gatunki nie będą miały środowisk do życia, to czy będzie po pewnym czasie co chronić? Każdy powinien troszczyć się o swoje miejsce, o własne podwórko. W ostatnich latach zaczęto dostrzegać, że niszczenie obszarów naturalnej przyrody wpływa negatywnie także na zdrowie ludzi. Każdy powinien zacząć od dbania o czystość we własnym otoczeniu i nie śmiecić i wpajać dobre nawyki dzieciom. Np: Niemcy jak wynoszą śmieci i kontener jest pełny to zanoszą je z powrotem i czekają aż kontener będzie opróżniony.
Zainteresowanym istotnymi problemami ochrony przyrody, szczególnie Tobie asia22 polecam książkę profesor Symonides.
 
 
   
myst 
młody motylarz


Zainteresowanie grupą: Nymphalidae; Nymphalinae
Wiek: 33
Dołączył: 15 Maj 2006
Posty: 34
Skąd: Kresy wschodnie
Wysłany: 2009-03-30, 16:08   

asia22 napisał/a:
Jest bardzo dużo przykładów jak zwierzę zabija zwierzę a nawet roślina zabija zwierzę.
Tylko czy człowiek nie może zachowywać się mniej niszcząco dla zwierząt?


Człowiek nie rożni się od zwierząt, mam ino lepszy system nerwowy. Z biologicznego punktu widzenia to wszystko, oczywiście, jeżeli pominąć nasze skrajne nieprzystosowanie do środowiska :cool:
 
   
Catocala
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Noctuidae
Wiek: 49
Dołączył: 01 Cze 2005
Posty: 1180
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-03-31, 10:28   

myst napisał/a:
Człowiek nie rożni się od zwierząt, mam ino lepszy system nerwowy.


A nawet nie tyle lepszy, rzekłabym - bo lepszość jest rzeczą względną - co bardziej skomplikowany :wink:
Nie zgodzę się też z ludzkim niedostosowaniem do środowiska - gdyby tak było, nie przeżylibyśmy nawet parędziesięsieciu lat od pojawienia się na tym świecie. Rzecz w tym, że nasze dostosowanie do środowiska polega na umiejętności dostosowywania środowiska do nas :cool:
 
   
Klaus 

Zainteresowanie grupą: motyle dzienne, microlepidoptera
Dołączył: 06 Wrz 2006
Posty: 16
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-03-31, 15:13   

Catocala napisał/a:
Rzecz w tym, że nasze dostosowanie do środowiska polega na umiejętności dostosowywania środowiska do nas


Bardzo nie gra i razi ten fragment. Słowo "dostosowanie" znaczy dla mnie tyle co ang "fitness", dlatego myślę, że lepiej użyć słowa "przystosowanie".
 
 
   
myst 
młody motylarz


Zainteresowanie grupą: Nymphalidae; Nymphalinae
Wiek: 33
Dołączył: 15 Maj 2006
Posty: 34
Skąd: Kresy wschodnie
Wysłany: 2009-03-31, 16:49   

Catocala napisał/a:
Nie zgodzę się też z ludzkim niedostosowaniem do środowiska - gdyby tak było, nie przeżylibyśmy nawet parędziesięsieciu lat od pojawienia się na tym świecie. Rzecz w tym, że nasze dostosowanie do środowiska polega na umiejętności dostosowywania środowiska do nas

Nie jestem pewien, czy tak jest do końca... Staramy się raczej utrzymywać wokół siebie środowisko, do którego jesteśmy przystosowani. Oczywiście wszystko zależy od pojmowania słowa "środowisko", w tym przypadku chyba trafniejsze byłoby słowo "biotop".
Mówiąc "nieprzystosowany" miałem na myśli elementy budowy fizycznej czlowieka, reszta to wynik naszej inwencji twórczej :cool: . Oczywiście jeżeli mózg uznać za element przystosowania do środowiska to masz rację
 
   
Catocala
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Noctuidae
Wiek: 49
Dołączył: 01 Cze 2005
Posty: 1180
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-04-01, 11:13   

Klaus napisał/a:
[Bardzo nie gra i razi ten fragment. Słowo "dostosowanie" znaczy dla mnie tyle co ang "fitness", dlatego myślę, że lepiej użyć słowa "przystosowanie".


Szczerze mówiąc, nie widzę wielkiej różnicy między oboma słowami, dlatego potraktowałam je jako synonimy.

myst napisał/a:
Staramy się raczej utrzymywać wokół siebie środowisko, do którego jesteśmy przystosowani.


Ale czy samo utrzymywanie nie jest właśnie przystosowywaniem (ukłon w stronę Klausa ;) ), a przynajmniej jedną z jego części składowych?

Cytat:
Mówiąc "nieprzystosowany" miałem na myśli elementy budowy fizycznej czlowieka, reszta to wynik naszej inwencji twórczej :cool: . Oczywiście jeżeli mózg uznać za element przystosowania do środowiska to masz rację


Teraz ja się czepnę słówek ;) - chodzi raczej o budowę anatomiczną, bo konstrukcję mózgu (implikujacą jego plastyczność i możliwości) też należy zaliczyć do budowy fizycznej. Acz w samej fizyczności człowieka nie widzę żadnego skrajnego niedostosowania - wprost przeciwnie, większość naszych cech znakomicie odpowiada na wymagania środowiska, w którym wyewoluowaliśmy.
 
   
myst 
młody motylarz


Zainteresowanie grupą: Nymphalidae; Nymphalinae
Wiek: 33
Dołączył: 15 Maj 2006
Posty: 34
Skąd: Kresy wschodnie
Wysłany: 2009-04-01, 16:46   

Catocala napisał/a:
(..)większość naszych cech znakomicie odpowiada na wymagania środowiska, w którym wyewoluowaliśmy.


Tak, na wymagania środowiska, w którym wyewoluowaliśmy tak :roll: , ino, że my nie ewoluowaliśmy w Europie. I daję za wygraną, masz rację
 
   
Malkav 

Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne
Wiek: 34
Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 29
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-11-15, 14:26   

Chyba tutaj się mylisz troszkę... Homo erectus ewoluował w Afryce jednak w/w gatunek zaczął swoją wielką wędrówkę... neandertalczycy wyewoluowali już w Europie to samo człowiek z Cro Magnon...
 
   
Catocala
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Noctuidae
Wiek: 49
Dołączył: 01 Cze 2005
Posty: 1180
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-11-16, 13:05   

Malkav napisał/a:
Chyba tutaj się mylisz troszkę... Homo erectus ewoluował w Afryce jednak w/w gatunek zaczął swoją wielką wędrówkę... neandertalczycy wyewoluowali już w Europie to samo człowiek z Cro Magnon...


Widzę, że kolega jest nadal zwolennkiem hipotezy multiregionalnej ;) Tyle że istnieje coraz więcej dowodów na opozycyjną do niej teorię - że człowiek współczesny, Homo sapiens, wyewoluował w Afryce mniej więcej przed 200 tys. lat i ok. 70 tys. lat temu wywędrował z niej, zastępując inne populacje hominidów. Ponadto naszym przodkiem najprawdopodobniej nie był H. erectus - to była azjatycka "ślepa uliczka" ewolucji rodzaju Homo - tylko H. ergaster, a na to, że neandertalczyk był odrębnym od nas gatunkiem, panuje niemal powszechna zgoda (nasze linie rodowe oddzieliły się ok. 300 tys. lat temu).
 
   
Malkav 

Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne
Wiek: 34
Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 29
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-11-18, 14:27   

Nie tyle zwolennikiem, co (muszę powiedzieć szczerze) nauczony tak w szkole ;) A co z teorią, że neandertalczycy nie wyginęli, ale zostali zasymilowani przez H. sapiens i tak powstaliśmy "my" ;>?
 
   
Catocala
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Noctuidae
Wiek: 49
Dołączył: 01 Cze 2005
Posty: 1180
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-11-19, 11:45   

Malkav napisał/a:
Nie tyle zwolennikiem, co (muszę powiedzieć szczerze) nauczony tak w szkole ;)


Uuu, to te nasze szkoły co nieco zapóźnione są :cool:

Cytat:
A co z teorią, że neandertalczycy nie wyginęli, ale zostali zasymilowani przez H. sapiens i tak powstaliśmy "my" ;>?


Badania mitochondrialnego DNA (który przez szybkie tempo mutacji, jakie w nim zachodzą jest taką żywą, biologiczną kroniką, zapisem zmian ewolucyjnych, którym podlega każdy gatunek) z kości neandertalczyków prowadzone przez Svante Pääbo dowiodły, że zmiany w nim oraz w naszym mtDNA nie pokrywają się - a to oznacza, że należymy do dwóch różnych gatunków. Nie jest rozstrzygnięta jeszcze sprawa ewentualnego krzyżowania się H. sapiens i H. neanderthalensis - niektóre znaleziska kości sugerują, że w ograniczonym zakresie mogło ono zachodzić, ale to tylko podejrzenia; bardzo możliwe jest to, że geny z tego mieszania nie przetrwały, jak i to, że owo krzyżowanie w ogóle nie miało miejsca.
 
   
Malkav 

Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne
Wiek: 34
Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 29
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-11-19, 13:35   

No niestety często "uświadamiam" coś nauczycielowi biologii...
Właśnie oglądałem kiedyś program o krzyżówkach człowieka współczesnego z neandertalczykami, ale było to dosyć dawno temu i nie wiedziałem jak ta sprawa się dalej potoczyła ;)
 
   
Piotr Fonfara 
Motylanoga

Zainteresowanie grupą: wszystkie motyle
Wiek: 42
Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 7
Skąd: Jerzykowo
Wysłany: 2010-01-21, 18:20   

Też nie uważam aby samo zabicie owada było jakąś zbrodnią, bo owady nie mają uczuć, nie cierpią bo nie mają ośrodka bólu w mózgu, ba w zasadzie trudno w przypadku owadów w ogóle mówić o mózgu.
Nie oznacza to jednak, żebym pochwalał zabijanie owadów, zwłaszcza rzadkich gatunków za nieszkodliwe hobby. Tak motyl, żywy motyl jest czymś niezwykle pięknym i zabicie go tylko po to aby wzbogacić jakąś swoją kolekcję, ma w sobie coś z prymitywizmu. Czy to aż tak dla was ważne? Nie lepiej pozostawić żywego?
Każdy kto interesuje się przyrodą powinien sobie zdawać sprawę z tego, że niejeden już gatunek (bardzo liczne motyle i inne wyjątkowo piękne i atrakcyjne dla zbieraczów owady) otarł się o krawędź zagłady lub wyginął za sprawą "miłośników" - "kolekcjonerów". Im bowiem rzadszy - tym większa gratka - może nie?
Ja wiem, wielu "kolekcjonerów" ma pewnie swój "kodeks etyczny" i nie zbiera gatunków znajdujących się pod ochroną (przynajmniej oficjalnie) inni zapewne sądzą, że jeden czy dwa okazy i tak nie mają żadnego wpływu na stan populacji.
Nie od dziś wiadomo, że motyli wszystkich gatunków ubywa, na coraz większą skalę niszczone są ich cenne siedliska, często bezprawnie. Wiele gatunków które jeszcze niedawno w całym kraju były pospolite, obecnie w wielu rejonach są bardzo rzadkie.
A amatorów - kolekcjonerów przybywa.
Sam studiowałem leśnictwo i na zaliczenie entomologii też musiałem zrobić zbiór owadów - miałem bardzo dużo okazów i pan profesor był bardzo zadowolony. Starałem się jednak nie zabijać rzadkich okazów i szczerze powiedziawszy czułbym się nieswojo zabijając piękne motyle. Gdy w czyimś zbiorze widziałem np. zawisaka tawulca albo rohatyńca - czułem niesmak, nie zazdrość.
 
   
Marek Hołowiński 

Zainteresowanie grupą: Lepidoptera Polski
Wiek: 71
Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 334
Skąd: Macoszyn
Wysłany: 2010-01-21, 20:48   

Już pierwszy post Catocala zawiera odpowiedź, cytuję: "nie wszystkie gatunki owadów da się odróżnić korzystając tylko z fotografii, bez kolekcjonowania nie mielibyśmy takiej wiedzy o nich, jaką możemy mieć tworząc zbiory entomologiczne. Polecam do poczytania artykuł - Ten reasons for collecting and preserving insect specimens."
Ornitolodzy lokalizują obiekty ważne dla ptaków, botanicy - stanowiska rzadkiej flory, a rolą entomologów jest wskazanie miejsc wartych ochrony ze względu na rzadkie gatunki owadów. Amatorzy też mają tu coś do roboty.
Nie świadomi obecności w danym środowisku poszczególnych gatunków nie możemy nic zrobić dla zapewnienia ich bytu.
Uważam że największym zagrożeniem są zmiany w ich środowisku (urbanizacja, zmiany sposobu zagospodarowania nieużytków jak zakładanie plantacji, orka, zalesianie, gospodarka leśna - tu głównie chrząszcze, naturalna sukcesja, itp).
Jeżeli nasze informacje o walorach przyrodniczych nie trafią do właściwych urzędów, to nie możemy potem mieć pretensji że na tym terenie inwestor uzyskał pozwolenie na zmianę kategorii użytkowania gruntu.
Faktycznie nie wszyscy entomolodzy amatorzy postępują etycznie, ale precedens wyłapywania jakiejś populacji, dotyczy tylko kilku naszych gatunków motyli dziennych. Jednak większość z nich objęta jest obecnie innymi formami ochrony, jak rezerwaty przyrody czy parki narodowe (niektóre górówki, strzępotek edipus, niepylak apollo, mszarnik jutta).

A zawisak powojowiec i rohatyniec nie są jakoś szczególnie zagrożone.
 
   
Piotr Fonfara 
Motylanoga

Zainteresowanie grupą: wszystkie motyle
Wiek: 42
Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 7
Skąd: Jerzykowo
Wysłany: 2010-01-24, 17:09   

Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś ale... Nie sądzę aby większośc "kolekcjonerów" zbierała owady w celach naukowych. Większość robi to z takich samych pobudek co kolekcjonerzy długopisów, znaczków itp. czyli trudno właściwie powiedzieć po co. Po prostu mają w tym jakąś przyjemność. Każdy ma przecież jakieś swoje dziwactwa. Tymczasem w miarę jak kolekcja staje się coraz większa hobby przeradza się w swego rodzaju obsesję. Kolekcjoner coraz chciwiej spogląda na gatunki najrzadsze i zrobiłby niemal wszystko aby je zdobyć. Gotów jest nawet złamać prawo. Z kolei im rzadszy jest gatunek, tym wyższą osiąga cenę na "czarnym rynku". Chętnych jednak nigdy nie brakuje! Nie od dziś wiadomo, że hanel ginącymi gatunkami to dochodowy interes.
Dla wielu rzadkich gatunków miłośnicy przyrody stali się niemal przysłowiowym "gwoździem do trumny".
Nie mam zamiaru nikogo oceniać ani też wrzucać wszystkich do jednego worka. Sądzę tylko, że warto się czasem zastanowić nad tym co się robi.
Ja sam również zbierałem owady i miałem w tym dużo przyjemności a przy okazji poznałem wiele ciekawych, nie znanych mi dotąd gatunków. W pewnym momencie zadałem sobie jednak pytanie: "na co mi to? Lepiej niech sobie chodzą i fruwają!"
To dośc indywidualna sprawa. Niech każdy robi jak uważa.
Mnie osobiście szkoda zabijać owady tylko po to aby mieć je na szpilce w pudełku. Wolę je oglądać na żywo w warunkach naturalnych albo na zdjęciach niż zasuszone, pociemniałe.
Zbieraniem okazów do celów naukowych lepiej zostawić więc naukowcom. Zbieranie dla samego zbieractwa jest dla mnie bez sensu - chociaż z drugiej strony każdy ma swojego hopla.
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl lightbrown
statystyka