Strona Główna Motyle.info - Portal Lepidopterologiczny
Fascynacja - Wiedza - Ochrona

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
ile żyją ?
Autor Wiadomość
Alicja 

Zainteresowanie grupą: motyle
Wiek: 32
Dołączyła: 02 Kwi 2006
Posty: 162
Skąd: okolice Gdańska
Wysłany: 2006-08-03, 15:59   ile żyją ?

Wiadomo mi ze Latolistek Cytrynek jest u nas najdluzej zyjacym motylem i zyje 1 rok

Czy inne motyle i cmy zyja tylko 1 sezon od wyklucia do zniesienia jaj/zaplodnienia ??
Jak jest z innym motylami roznych stref klimatycznych ?
Ktory motyl/cma zyje najdłużej ?
 
   
Kwiczala Antoni 
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 67
Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2056
Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2006-08-03, 22:27   

W przyrodzie ważne jest nie życie poszczególnego osobnika, ale przetrwanie gatunku. Dotyczy to także motyli. Dlatego długość ich życia zależy od tego, jak szybko spełnią swoją życiową misję, tzn dadzą życie kolejnemu pokoleniu. Przeciętnie motyl żyje kilka-kilkanaście tygodni. Tak jest w tropikach. Tak dzieje się również u nas, gdy postać dorosła (imago) nie jest przystosowana do przetrwania zimy. Jedynie u gatunków, u których zimuje imago (np. wspomniany przez Ciebie cytrynek), długość życia ulega wydłużeniu. Ale zauważ, że nie jest to życie aktywne. Zimujące motyle spędzają większość czasu w stanie silnego spowolnienia procesów życiowych (anabioza - diapauza zimowa). Cytrynek należy do rekordzistów, bo ma tylko jedno pokolenie w ciągu roku. Lęgnie się w lipcu i dożywa do maja, czerwca następnego roku. Nie ma dłużej żyjących motyli ( w stadium imago oczywiście, bo gąsienice niektórych gatunków mogą żyć dłużej - gdyż czasem kilkakrotnie zimują).
_________________
Antek
 
 
   
Alicja 

Zainteresowanie grupą: motyle
Wiek: 32
Dołączyła: 02 Kwi 2006
Posty: 162
Skąd: okolice Gdańska
Wysłany: 2006-08-04, 15:26   

dzieki za odpowiedz :)
 
   
mulligan

Zainteresowanie grupą: motyle włóczykije
Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 1
Skąd: Gd
Wysłany: 2010-04-01, 10:34   

Kwiczala Antoni napisał/a:
W przyrodzie ważne jest nie życie poszczególnego osobnika, ale przetrwanie gatunku.


Nic podobnego. W przyrodzie nie liczy się ani poszczególny osobnik ani gatunek a przetrwanie pojedynczego/poszczególnych genów.
 
   
SiejeOwies 


Zainteresowanie grupą: dzienne + fotografia
Wiek: 30
Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 614
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-04-01, 19:38   

Olaboga odkopałeś temat sprzed 4 lat;)

W przyrodzie liczy się przekazanie własnych genów dalej.
_________________
Krzysiek

zdjęcia - http://foto.moon.pl/uzytk...nick/SiejeOwies
moja mała przyrodnicza galeria - http://www.dezerter.w.tkb.pl/galeria/
 
 
   
Kwiczala Antoni 
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 67
Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2056
Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2010-04-01, 20:54   

Cytat:
przetrwanie pojedynczego/poszczególnych genów.
Chyba zdajesz sobie sprawę, że to co piszesz jest dalece niepełne. Ani pojedynczy gen, ani ich zestaw nie są nieśmiertelne sensu stricto. Mogą się jedynie powielać w komórce, a do tego jest potrzebny żywy organizm. Ten jednakże też nie jest nieśmiertelny - przetrwanie informacji zawartej w genach jest możliwe poprzez przekazywanie tych informacji kolejnym potomkom. "Nieśmiertelność" informacji genetycznej jest więc związana z przetrwaniem gatunku. Inny gatunek, to już inna informacja genetyczna - czasem te zmiany są niewielkie ale są. Trafna więc jest sugestia Krzyśka, że
Cytat:
W przyrodzie liczy się przekazanie własnych genów dalej.
Oczywiście gatunki też ewoluują, więc następują zmiany w genach. To co piszesz:
Cytat:
przetrwanie pojedynczego/poszczególnych genów.
jest owszem ważne, ale jako przetrwanie informacji w tych genach zawarte, i to dla konkretnego gatunku, dla innego gatunku te informacje mogą, ale nie muszą być istotne.
_________________
Antek
 
 
   
tiktaalik 

Zainteresowanie grupą: motyle dzienne
Dołączył: 26 Lip 2009
Posty: 31
Skąd: łódź
Wysłany: 2010-04-02, 18:29   

A jednak to Mulligan ma rację, kiedy kwestionuje tzw. dobro gatunku. Dobór grupowy jest koncepcją archaiczną i nie ma właściwie żadnego potwierdzenia w faktach, a poparcie ewolucjonistów dla "dobra gatunku" jako mechanizmu kształtującego bioróżnorodność jest śladowe. Zresztą, sam "gatunek" jest pojęciem nieostrym, sztucznym - na dowód proszę poczytac o gatunku pierścieniowym, choćby na Wiki. Dlatego twierdzenie, ze przetrwanie pojedynczych genów jest ważne dla konkretnego gatunku należy uznać za błędne. Nie - to geny tworzą konglomeraty zwane przez nas organizmami - a te z kolei składają się na gatunki. Zależność, jak tu zachodzi, ma przeciwny zwrot od tego, który sugerujesz. Organizmy istnieją tylko dlatego, ze dobrze slużą genom w powielaniu samych siebie. Najwidoczniej współpraca (w ograniczonym zakresie; wewnątrz organizmu konkurują ze sobą choćby poszczególne allele) była preferowana przez dobór naturalny.
Piszesz też, ze gen jest śmiertelny. Masz słusznosć tylko częściowo. Wtedy, jeśli uznamy za gen konkretną strukturę fizyczną zbudowana z atomów. Ale gen mozna tez rozumiec jako jednostkę informacji genetycznej, abstrakt (tak rozumie go Dawkins, kiedy pisze o "samolubnym" genie - mam wrażenie, ze Mulligan opiera się na opiniach Dawkinsa) wtedy staje się on potencjalnie nieśmiertelny.
 
   
Kwiczala Antoni 
Moderator forum


Zainteresowanie grupą: Motyle dzienne i niektóre macro
Wiek: 67
Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2056
Skąd: Kaczyce
Wysłany: 2010-04-02, 22:30   

Cytat:
poparcie ewolucjonistów dla "dobra gatunku" jako mechanizmu kształtującego bioróżnorodność jest śladowe
Czy ja cokolwiek pisałem o mechanizmach kształtujących bioróżnorodność? I w ogólności, co jest dla gatunku dobre, a co złe? Napisałem, że "przetrwanie informacji zawartej w genach jest ważne dla konkretnego gatunku"
Cytat:
sam "gatunek" jest pojęciem nieostrym, sztucznym
Jestem tego samego zdania.
Cytat:
twierdzenie, ze przetrwanie pojedynczych genów jest ważne dla konkretnego gatunku należy uznać za błędne.
Gdzie ja coś takiego napisałem?? Oczywiście, że przetrwanie pojedynczych genów nie musi być ważne dla konkretnego gatunku. Napisałem (powtórzę to jeszcze raz), że ważne dla konkretnego gatunku jest przetrwanie informacji zawartych w genach.
Cytat:
Organizmy istnieją tylko dlatego, ze dobrze slużą genom w powielaniu samych siebie
To jest faktycznie ciekawa koncepcja, dokładnie taka, jak pisze Mulligan - gen w przyrodzie jest najważniejszy, a organizm służy do jego powielania. A zastanawiałeś się może po co wobec tego wyewoluował mózg? Przecież on nie jest potrzebny genom do powielania. I zastanów się też nad ewolucją świadomości - też nie jest genom potrzebna w powielaniu.
Jeśli uznamy gen za pewną abstrakcyjną jednostkę informacji genetycznej (podoba mi się taka koncepcja), to moglibyśmy porównać ją np. do programu w komputerze. Możemy uznać taką jednostkę za nieśmiertelną dopóki (przez analogię) niczego w tym programie nie zmienimy. Gdy jednak coś zmienimy (nowa wersja programu) - powstaje nowy twór - jak w przyrodzie nowy gatunek (a może tylko podgatunek) - zależnie od wielkości tych zmian.
_________________
Antek
 
 
   
tiktaalik 

Zainteresowanie grupą: motyle dzienne
Dołączył: 26 Lip 2009
Posty: 31
Skąd: łódź
Wysłany: 2010-04-03, 10:04   

Cytat:
Czy ja cokolwiek pisałem o mechanizmach kształtujących bioróżnorodność? I w ogólności, co jest dla gatunku dobre, a co złe? Napisałem, że "przetrwanie informacji zawartej w genach jest ważne dla konkretnego gatunku"

Odniosłem wrazenie, ze przypisujesz jakieś szczególne znaczenie gatunkowi, jakby ewolucja była ukierunkowana na jego przetrwanie. W gruncie rzeczy Mulligan napisał przecież, ze poziom, na którym działa dobór naturalny to poziom genów, a nie gatunków, a nawet nie osobników. A Ty zaoponowałeś. Ja podzielam jego zdanie i stad moja reakcja. Sformułowania typu "ważne dla konkretnego gatunku" , czy też bardziej ogólne "przetrwanie gatunku" (którego oczywiście nie użyłeś), winny być skreślone ze słownika. Z poerspektywy ewolucyjnej są całkowicie jałowe.
Cytat:
A zastanawiałeś się może po co wobec tego wyewoluował mózg? Przecież on nie jest potrzebny genom do powielania. I zastanów się też nad ewolucją świadomości - też nie jest genom potrzebna w powielaniu.

Wyewoluował, bo zwiększal fitness nośników genów (replikatorów). A sukces ewolucyjny nośnika oznacza kontyunuację danej linii genetycznej. Pamiętajmy, ze geny nie planują. Po prostu te, które kodowały rozwój mózgu były pozytywnie selekcjonowane przez dobór. Całą tajemnica. Natomiast mózg ludzki, rzeczywiscie ponadwymiarowy w swym zaawansowaniu, wyewoluował dzięki doborowi płciowemu. To wskaźnik sprawności, a kazdy wskaźnik sprawności musi być kosztowny i adaptacyjnie zbędny (teoria Zahaviego).

Ja takze zadam pytanie. Jak wytłumaczysz tzw. efekt Heroda, zaobserwowany po raz pierwszy u lwów, gdzie samiec-pretendent wypędza dotychczasowego władcę mini-haremu i zabija wszystkie jego dzieci? Gdyby chodzilo o przetrwanie gatunku, czy poszczególnych osobników, takie zachowanie jest bezsensowne.
I coś z Twojego, entomologicznego podworka. Owady eusocjalne. Harują na królową, pomimo ze same mogą w niektorych przypadkach znosić jaja. Altruizm ten jest niewytłumaczalny, jeśli nie rozpatrywać go z perspektywy priorytetu genów.
 
   
SiejeOwies 


Zainteresowanie grupą: dzienne + fotografia
Wiek: 30
Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 614
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-04-03, 18:29   

Co do lwów to tak jak wcześniej napisałem, liczy się przekazanie własnych genów. Gatunków są egoistami i liczy się dla nich tak naprawdę wydanie swojego potomstwa albo potomstwa osobników blisko spokrewnionych, które tak naprawdę genetycznie nie różnią się (ten sam ojciec i matka). Tak jest np. u raniuszków które po stracie swojego lęgu powracają pomagać w wychowaniu potomstwa rodziców.

A co do owadów socjalnych to wykluczając teorię pokrewieństwa to całe te królestwo nie ma raczej dużego sensu.
_________________
Krzysiek

zdjęcia - http://foto.moon.pl/uzytk...nick/SiejeOwies
moja mała przyrodnicza galeria - http://www.dezerter.w.tkb.pl/galeria/
 
 
   
claudett

Zainteresowanie grupą: każde
Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1
Skąd: my home
Wysłany: 2011-07-02, 14:12   

nie znam się na motylach w ogole.
co niedziele chodze do kościoła i zawsze we wakacje juz od 3-4 lat lata jeden i ten sam motyl. na pewno sie nie rozmnaża bo nie ma z kim. zawsze szuka wyjscia widać go nie znalazł do tej pory. czyli cos w tym musi byc ze spelni swoja rolę i umrze.nie spełnił, ale czy to mozliwe by tyle lat żył.
 
   
Paweł Walkiewicz 

Zainteresowanie grupą: Lepidoptera
Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 205
Skąd: Otwock
Wysłany: 2011-07-02, 14:30   

claudett napisał/a:
czy to mozliwe by tyle lat żył.

nie
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl lightbrown
Warto odwiedzić: hodowla motyli, tutaj.
statystyka